21 czerwca 2022

Wycieczka na Święty Krzyż i do Kielc

Wycieczką na Św.Krzyż i do Kielc – rozpoczęliśmy wyjazdy wakacyjne. Już w autokarze nasi wspaniali przewodnicy Joasia i Henryk Trembaczewscy przybliżyli nam historię i opowiedzieli wiele ciekawostek związanych z w/w miejscami.

Pierwszy cel naszej wycieczki to Św.Krzyż – pobenedyktyński zespół klasztorny Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej – symbol Gór Świętokrzyskich położony w samym ich sercu na Łysej Górze. To także najstarsze polskie sanktuarium z relikwiami Krzyża Świętego – (miejsce szczególnego kultu już w wieku XV) znajdujące się w Kaplicy Oleśnickich, gdzie każdy z nas zaniósł swe podziękowania i prośby. Udzielono nam także błogosławieństwa relikwiami. To było dla nas wielkie przeżycie duchowe.

Przewodniczka opowiedziała nam szczegółowo historię tego miejsca. Klasztor jest zabytkiem o wyjątkowym znaczeniu dla kultury i dziedzictwa polskiego, dzięki swoim wartościom historycznym i religijnym. Podczas II wojny światowej Niemcy urządzili tam obóz zagłady dla jeńców radzieckich (o którym mało kto wie, a około 6000 zagłodzonych i zamordowanych jeńców spoczywa na cmentarzu nieopodal klasztoru).

W kawiarence klasztornej mieszczącej się w dawnej aptece, gdzie zakonnicy wytwarzali lekarstwa na rożne dolegliwości  posililiśmy się kawą, herbatą oraz wypiekami. Zakupione zostały także różne specyfiki i lekarstwa wykonane wg przepisów zakonników na nasze, senioralne dolegliwości .

Była też wieża klasztorna, na którą powadzą aż 192 schody. Pokonanie ich było nie lada wyczynem . Tylko Ewa i Alek Słabik podziwiały rozciągający się stamtąd piękny krajobraz. W sąsiedztwie klasztoru znajduje się także nowoczesna wieża telewizyjna, którą kiedyś można było zwiedzać.

Kolejnym etapem wycieczki były Kielce. Najcenniejszym zabytkiem tego miasta jest Bazylika Katedralna Wniebowzięcia NMP – barokowa świątynia zlokalizowana na „Wzgórzu Zamkowym”. W skarbu zobaczyliśmy wyroby sztuki złotniczej z okresu od XVI do XVIII wieku. Odwiedziliśmy Pałac Biskupów Krakowskich – najlepiej zachowaną oryginalną wczesnobarokową budowlę z I połowy XVII w. w Polsce a w nim Sanktuarium Marszałka Józefa Piłsudskiego , które w sierpniu i wrześniu 1914r były kwaterą główną Marszałka. Centralne miejsce zajmuje duży obraz przedstawiający „Wkroczenie strzelców J.Piłsudskiego do Kielc” a także  brązowe popiersie Marszałka.

W czasie wolnym spacerowaliśmy reprezentacyjną ulicą Kielc – Henryka Sienkiewicza o długości 1270 m. Tą ulicą prowadzi czerwony szlak miejski przez zabytkowe i ciekawe turystycznie miejsca Kielc. Był to też czas dla ciała , bo spacerując zatrzymywaliśmy się w miejscowych kawiarenkach i restauracjach.

Opublikowane: 23 czerwca 2022

26 stycznia 2022

Kulig w Dolinie Białej Wisełki

Zawitaliśmy do Doliny Białej Wisełki w Wiśle Czarne. Jest  to jedna z najbardziej malowniczych dolin w Beskidzie Śląskim i najpiękniejsza dolina w Wiśle. Płynie tędy jeden ze źródłowych potoków Wisły, Biała Wisełka, która wypływa na północnym stoku Baraniej Góry. Dane nam było się o tym przekonać podczas kuligu , którego trasa wiodła tą doliną. Stwierdziliśmy, że góry są piękne o każdej porze roku, lecz góry pokryte śniegiem mają w sobie coś magicznego. A jeśli dodać do tego szum Wisełki to robi się całkiem bajkowo.  Gdzieś uleciały wiadomości o nasilającej się epidemii – byliśmy tylko my,  ośnieżone drzewa i koniki. Ale to nie koniec atrakcji. Jak na prawdziwy kulig przystało zakończyliśmy go w chacie góralskiej , gdzie przy dźwiękach akordeonu, śpiewu i dowcipach  prawdziwego górala- Pana Tomka bawiliśmy ile tylko nam sił starczyło . Było też coś dla ciała – regionalne przysmaki i pyszna herbata.

Zadowoleni, odprężeni,  z wielkim zapasem optymizmu wracaliśmy do swoich domów.

 

Opublikowane: 27 stycznia 2022

4 grudnia 2021

Relacja z wycieczki do Pałacu Schoena Muzeum w Sosnowcu , na Festiwal Czekolady i Jarmark w Nikiszowcu

W jednym dniu dotarliśmy do trzech magicznych miejsc, którym były Pałac Schoena -Muzeum w Sosnowcu, Festiwal Czekolady w Szybie Wilson oraz Jarmark w Nikiszowcu
  • Pałac Schoena – wszystko zaczęło się w roku 1985. Wtedy w Pałacu Schoena utworzono oddział Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. Dziesięć lat później placówka została przejęta przez sosnowiecki samorząd, zyskała samodzielność i do tej pory funkcjonuje jako niezależna instytucja kultury. Posiada szeroką ofertę programową tj działalność wystawienniczą, edukacyjną i publicystyczną i  spełnia oczekiwania najbardziej wymagających odbiorców.Prowadzi dialog z przeszłością, buduje więzi społeczne i lokalną tożsamość. Koncentruje uwagę na mieście, nie zapominając o uniwersalnych wartościach, wydarzeniach rocznicowych i światowym dziedzictwie. Do szczególnie lubianych przez publiczność należy cykl „Wielcy Mistrzowie” prezentujący dorobek najwybitniejszym i jednocześnie znanych artystów. Kończąca się wystawa „Od Moneta do Cezanea”zgromadziła 130 prac graficznych najbardziej znanych i cenionych artystów nowej sztuki: Armanda Guillaumina, Édouarda Maneta, Augusta Renoira, Alfreda Sisleya, Paula Cézanne’a, Edgara Degasa, Paula Gauguina, Henri de Toulouse-Lautreca.
    Większość „rytych impresji oddaje atmosferę ówczesnego Paryża. Prezentują wizerunki aktorów, postaci z wyższych sfer i zwykłych mieszkańców. Są to ulotne momenty codzienności, chwile zatrzymane na ułamek sekundy.Na ekspozycji nie brakuje także egzotycznych odniesień. Portrety mieszkańców Polinezji Francuskiej przenoszą widzów tysiące kilometrów na południe od Sekwany.
  • Festiwal czekolady i prezentów w Galerii Szyb Wilson. Na festiwalu poczuliśmy się  się jak Charlie w fabryce czekolady. pojawili się tam producenci czekolady i słodyczy prawie z całej z Polski.  Zachwyciły nas kolorowe praliny,  różnorodne czekoladowe tabliczki , rzeczy użytkowe wykonane z czekolady – szachy, bucik, płyty…. i unoszący się zapach czekolady.
  • Jarmark na Nikiszu 2021- może nie był tak okazały jak w latach poprzednich ale swoje wyroby oferowało  ok. 170 wystawców. Były tam  stragany z rękodziełem, sztuką użytkową, ozdobami świątecznymi i biżuterią. Nie brakowało też lokalnych wystawców, którzy sprzedawali śląskie pamiątki i swoje artystyczne wyroby. Oczywiście, była też karuzela wiedeńska, która cieszyła się ogromną popularnością wśród najmłodszych.

Zdjęcia Helena Domańska, HenrykaBorkowska-Szmatloch, Marek Krzywiecki

Opublikowane: 7 grudnia 2021

22 września 2021

Kolejni wycieczkowicze w Ojcowie

I nas zachwyciła Dolina Prądnika . Monumentalne skały , okalające ich drzewa,  dźwięk rwących strumyków ( to dla duszy), smażony lub grilowany pstrąg ( to dla ciała) oraz legendy opowiadane przez  Joasię Trembaczewską sprawiły, że miejsce to pozostanie na długo w naszej pamięci. A poniżej niektóre z nich

O Grocie Łokietka / Grocie Królewskiej

Kiedy na przełomie XIII i XIV wieku Wacław II, król czeski, najechał na Polskę i zajął Kraków, prawowity władca, Władysław Łokietek, musiał opuścić swą siedzibę i ukryć się. Na schronienie wybrał trudno dostępną jaskinię, mieszczącą się w Ojcowie, wysoko na stoku Chełmowej Góry. Ponieważ wejście do groty zasłaniała ogromna pajęczyna, a pościg był tuż tuż, Łokietka spuszczono do jaskini po linie. W ten sposób pajęczyna nie została uszkodzona i zmyliła wojska Wacława II, które przyjechawszy pod wejście stwierdziły, że do jamy na pewno nikt ostatnio nie wchodził. Okoliczna ludność, wierna królowi, przynosiła mu jedzenie, które wygnaniec przygotowywał w małej sali – Kuchni. W drugim pomieszczeniu Łokietek miał sypialnię, a w trzecim, Sali Rycerskiej, żołnierze pragnący wesprzeć władcę w odzyskaniu tronu przysięgali mu wierność. Dzięki wieściom ze świata, zbieranym przez mieszkańców Doliny Prądnika, król wiedział co dzieje się w Krakowie i mógł wybrać odpowiedni moment na opuszczenie kryjówki, powrót do miasta i triumfalne odzyskanie korony. Wspomnienie o tamtych wydarzeniach po dziś dzień żyje w pamięci miejscowej ludności, a schronienie króla nazywane jest Grotą Łokietka lub Jaskinią Królewską.

O Pieskowej Skale

Legenda opowiada, że w baszcie zamku, zwanej niegdyś basztą Dorotki, głodową śmierć poniosła jedna z córek Tęczyńskich. Kochająca lutnistę dziewczyna została siłą wydana za starego Zaprzańca, pana na zamku w Dolinie Prądnika. W grodzie zjawił się jednak kochanek, przebrany w zakonny habit, i wybawił swoją ukochaną. Niestety zbiegów pojmali pachołkowie Zaprzańca. Lutnista zginął na stokach góry włóczony końmi, a Dorotkę wepchnięto do baszty zamkowej, gdzie miała znaleźć śmierć głodową. Na ratunek przyszedł jej jednak ukochany piesek. Wiedziony instynktem wspinał się na skałę, na której sterczała baszta, i przynosił swojej pani rzucane dla niego odpadki jadła, chroniąc tym samym Dorotkę od śmierci głodowej. Pamięć o wiernej psinie przetrwała do dziś jako nazwa skały.

O Skale Rękawica

Podczas jednego z najazdów Tatarzy zbliżyli się do Ojcowa. Okoliczna ludność, szukając schronienia w trudno dostępnych jaskiniach, ukryła się także w Jaskini Ciemnej. Jednak horda nie ustępowała i zaczęła penetrować lasy i skały Doliny Prądnika. Wtedy miłosierny Stwórca zasłonił wejście do groty własną dłonią i zmylił pościg. Kiedy niebezpieczeństwo minęło i ludzie wyszli z ukrycia, okazało się, że w miejscu ręki Boga pozostała skała w kształcie dłoni, nazywana obecnie Pięciopalcówką lub Rękawicą.

O Maczudze Herkulesa / Sokolej Skale

Kiedy czarnoksiężnik Twardowski został złapany przez Diabła w karczmie „Rzym” w Pychowicach, miał jeszcze ostatnią szansę na ratunek. Według podpisanego wcześniej cyrografu Diabeł musiał najpierw spełnić trzy warunki Twardowskiego, a dopiero potem mógł zabrać jego duszę do piekła. Jednym z żądań, postawionych czarnoksiężnikowi, było przeniesienie opisywanej skały z innego miejsca do Doliny Prądnika i osadzenie jej cieńszym końcem w dół. Efekt pracy Diabła możemy podziwiać dzisiaj pod Pieskowa Skałą.

Sokola Skała to najpopularniejsza ludowa nazwa Maczugi Herkulesa. Jej nazwa związana jest z podaniem ludowym, opowiadającym o trzymanym kiedyś w wieży zamkowej więźniu. Mężczyźnie temu Pan obiecał wolność, jeżeli przyniesie mu pisklę z gniazda sokolego, znajdującego się na szczycie trudno dostępnej skały. Więzień, pomimo długiego zastanawiania się nad problemem, nie potrafił wymyślić żadnego sposobu na zdobycie pisklaka. W końcu znużony usnął. Nadleciała wtedy gromada sokołów i uniosła go na szczyt skały, a kiedy zabrał jedno pisklę, ptaki przeniosły mężczyznę z powrotem do zamku. Więzień odzyskał wolność, a skała po dziś dzień nazywana jest Sokolą.

Zdjęcia Marek Radziwolski, Fryderyk Zgodzaj oraz Ewa Słabik

 

Opublikowane: 23 września 2021

15 września 2021

Wycieczka do Ojcowa i Doliny Prądnika

Zdjęcia Helenki Domańskiej oddają piękno miejsca, do którego wybraliśmy się po rocznym covidowym zamknięciu w domach. Z przewodnikiem, który opowiadał o historii tego miejsca zwiedziliśmy zamek na Pieskowej Skale, jeden z wielu na Jurze Krakowsko Częstochowskiej. W drodze do Parku Narodowego z okiem autobusu podziwialiśmy „Kaplicę na wodzie” zbudowaną na przekór carskim „ukazom” przez miejscowych cieśli. Maczuga Herkulesa wskazała kierunek do centrum Ojcowskiego Parku Narodowego. W byłym „Hotelu pod Łokietkiem” (1860r.) mieści się ekspozycja historii tworzenia się doliny Prądnika od czasu górnej Jury po czasy współczesne, eksponaty geologiczne amonity, jeżowce, gąbki, małże i inne oraz współcześnie żyjące zwierzęta, ptaki, rośliny. Teraz już wiemy, skąd piękna „Dama…” w Muzeum Narodowym w Krakowie miała łasiczkę. To stąd z Ojcowa. Dalej ruszyliśmy spacerem do Bramy Krakowskiej po drodze podziwiając ogromne białe skały porastające płożącymi się roślinami przebarwiającymi się w jesienne kolory. Na koniec w Źródełku Miłości wdowy i rozwódki moczyły „paluszki” w nadziei na nową miłość. W licznych restauracyjkach serwowano ojcowskiego pstrąga. Posileni, pełni wrażeń wróciliśmy do Tarnowskich Gór.

Była to druga po Będzinie wyprawa po zamkach Szlaku Orlich Gniazd.

Relacja Grażyny Jurek, zdjęcia Helenki Domańskiej

 

 

 

 

 

Opublikowane: 18 września 2021

20 sierpnia 2021

Wizyta w Muzeum w Gliwicach

Muzeum w Gliwicach to miejsce, w którym warto być dziś, a równocześnie instytucja z ponad 100-letnią tradycją. Powstało w 1905 roku jako Muzeum Górnośląskie (Oberschlesische Museum) a od 1945 roku funkcjonuje pod nazwą Muzeum w Gliwicach.

Odwiedziliśmy tą instytucję kultury  aby zobaczyć najnowszą wystawę sztuki pod tytułem „Młoda Polska” . Zgromadzono na niej ponad pięćdziesiąt znakomitych prac malarskich, rzeźbiarskich i graficznych najwybitniejszych artystów okresu Młodej Polski: Stanisława Wyspiańskiego, Olgi Boznańskiej, Jacka Malczewskiego, Włodzimierza Tetmajera, Konstantego Laszczki, Władysława Ślewińskiego, i wielu, wielu innych.  Prezentowane na wystawie prace pieczołowicie wybrane z kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie jak w soczewce skupiają  zasadnicze dla sztuki Młodej Polski wątki.

Poznaliśmy historię Willi Caro i jej właściciela Oscara Caro. Szczególnie zainteresował nas wątek tarnogórski w tej historii  , a mianowicie Oscar Caro był udziałowcem górnośląskiej spółki akcyjnej przemysłu żelaznego , w skład której weszły m.in zakłady w Tarnowskich Górach.

Zobaczyliśmy także  wystawę Bogdana Krężela pt „Początki ( Gliwice i dalej)”  Kurator ekspozycji Wojciech Nowicki  tak napisał o niej „Jego zdjęcia, szczególnie te wczesne, opowiadają o Gliwicach i Polsce w latach przemian. Krężel uchwycił to, na co nie wszyscy zwracaliśmy uwagę – pewien komizm przemieszany z rozpaczą, które towarzyszyły wykluwaniu się kapitalizmu w Polsce.” I tak też odebraliśmy zaprezentowane zdjęcia.

Zdjęcia autorstwa Helenki Domańskiej .

Opublikowane: 21 sierpnia 2021

18 sierpnia 2021

Wycieczka do Skoczowa i Wisły

Tym razem wyruszyliśmy w rejon Beskidów. Wycieczkowa trasa rozpoczęła się od odwiedzenia niewielkiego a bardzo malowniczego Skoczowa kojarzonego przede wszystkim z Gustawem Morcinkiem. W Skoczowie zauroczył nas zabytkowy rynek z pięknymi kamieniczkami i miejskim ratuszem, dom św. Jana Sarkarda, kościół pod wezwaniem Św apostołów Piotra i Pawła i oczywiście Muzeum im. Gustawa Morcinka.W pomieszczeniach pięknej, XVIII-wiecznej kamienicy prezentują się pamiątki związane z życiem i twórczością autora „Łyska z pokładu Idy”. Ponadto są tu ekspozycje poświęcone dziejom Skoczowa i Śląska Cieszyńskiego. Szczególnie zainteresowała nas ekspozycja związana z różnymi cechami rzemieślniczymi  występująca kiedyś w tym mieście. Do czasów dzisiejszych Skoczów słynie z produkcji kapeluszy i wyrobów garbarskich.

Po perypetiach komunikacyjnych związanych z modernizacją głównej drogi dojazdowej do Wisły dotarliśmy do Wisły czarne, gdzie czekały na nas zaprzęgi konne. Stamtąd Doliną Białej Wisełki mając w uszach szmer potoku Białej Wisełki, szum świerków i jodeł  wyruszyliśmy trasą najpiękniejszej doliny  w Beskidach. A po konnym spacerze zawitaliśmy do góralskiej koliby , gdzie czekał na nas smaczny poczęstunek – oscypek z żurawiną, kiełbaska pieczona na ognisku, chleb ze smalcem  i pyszna ziołowa herbata. Nie mogło zabraknąć góralskich opowieści, dowcipów i piosenek w wykonaniu uroczego i pięknie grającego na akordeonie Pana Sebastiana. Były „tańce, śpiewy i swawole”. A na koniec wycieczki przespacerowaliśmy się wiślaną promenadą i zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie.

Dziękujemy Asi i Heniowi Trembaczewskim za przygotowanie wycieczki i przekazanie nam wielu ciekawych i nieznanych informacji o odwiedzanych miejscach.

Autorami zdjęć są Halinka Dudek, Basia Grucza oraz Ewa Słabik

 

 

 

 

 

Opublikowane:

3 sierpnia 2021

Relacja z wycieczki do Goczałkowic

Po kilku latach w trochę innym składzie wróciliśmy nad zaporę wodną w Goczałkowicach , do Ogrodów Kapiasa i Pszczyny.

Zalew w Goczałkowicach to sztuczny zbiornik powstały w 1956r dzięki wybudowaniu zapory na Wiśle. Zapora ma  2980 metrów długości  i jest wysoka na 14 metrów. Zalew goczałkowicki podziwialiśmy z najwyższego tarasu budynku zarządu zapory. Wielkość lustra wody zapiera dech. Pan Wojciech – pracownik zapory opowiedział o budowie, wielkości i głębokości lustra wody oraz dokąd jest dostarczana. Niestety nie obejmuje dostawy do naszego miasta.

Stamtąd pojechaliśmy do Ogrodów KAPIAS. Właściciel Bronisław Kapias podzielił się swoją pasją – posadził różnorodne rośliny, wprowadził architekturę ogrodową stwarzając przepiękne zielone zakątki. To już nie ten sam ogród sprzed kilku lat.  Drzewa, krzewy, rośliny, kwiaty podrosły dając więcej cienia, powstały nowe zaułki i nowe tematyczne ogrody. W ogrodzie angielskim szpaler drzew stworzył zacienioną aleję nad którą ciekawą dekoracją były zawieszone kolorowe parasolki. Stamtąd przechodzi się do ogrodu japońskiego z kamiennymi lampionami, stawem z kolorowymi rybkami i glonojadami. Potem przechodzi się do nowopowstałego ogrodu skandynawskiego pełnego ciszy, płynącej kaskadami wody po kamiennych skałach. Kamienne wejścia prowadzą wysoko na kilka tarasów widokowych. Cisza i spokój. Niewiele roślinności, kępki traw, mchów, skały i szum wody. Nad głową niebieskie niebo i białe chmury. Cudownie. Mogliśmy posilić się bardzo dobrym obiadem, zjeść lody, wypić kawę, poplotkować, podzielić się wrażeniami.. Kupiliśmy nowe rośliny i dekoracje do naszych ogrodów

Na koniec odwiedziliśmy księżną Daisy w Pszczynie. żeby na tle dawnej rezydencji magnackiej Hochbergów uwiecznić naszą grupę na zdjęciu  a także pospacerować po Rynku. Są tam zabytkowe kamieniczki, 2 kościoły, liczne kafejki oraz sławna ławeczka księżnej Daisy, na którą przysiadają liczni turyści. Nas oczywiście też nie zabrakło.

Tak spędziliśmy piękny słoneczny dzień po rocznej przerwie covidowej. Wróciliśmy zadowoleni, szczęśliwi, że mogliśmy b razem. 

Relację przekazały Grażyna Jurek i Ewa Słabik, która  jest także  autorem zdjęć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowane: 5 sierpnia 2021

15 lipca 2021

Ogród pełen lawendy – druga tura

Ogród pełen lawendy 15 lipca br przywitał wycieczkowiczów deszczem. Mimo takiej aury  niestudzenie przemieszczaliśmy się wzdłuż kwitnących łanów lawendy . Zapach kwiatów nie był tak intensywny   ale dodały je mydełka, olejki, zapachowe serduszka oraz  wianuszki, kupione w tym urokliwym miejscu. Furorę zrobiły nasze „Lawendowe dziewczyny” przecudnie wyglądając w lawendowych wiankach, z którymi się nie rozstawały nawet w Krakowie. Kraków za to zafundował wszystkim słoneczko. Mogliśmy się cieszyć urokiem tego miasta, które o każdej porze dnia i roku przyciąga swoim pięknem. Kraków w obiektywie uchwycony przez nasza laureatkę Olę Moch.


 

 

 

Opublikowane: 19 lipca 2021

13 lipca 2021

Wycieczka do zamku w Będzinie

W nasze marszrucie wycieczkowej „zawędrowaliśmy” do Będzina , zwiedzając w nim zamek , jego  podziemia oraz  dom modlitwy „Mizrachi” . Dużym wyzwaniem dla 30 osobowej grupy wycieczkowej było wejście na wysoką skarpę, na której usytuowany jest zamek. Jest on przykładem budownictwa obronnego z połowy XIV w. i kiedyś stanowił ważne ogniwo systemu obronnego zachodniej granicy Polski przed najazdami od strony Śląska i Czech. Czuwał także  nad bezpieczeństwem wodnych i lądowych dróg handlowych, m. in. traktu handlowego ze Śląska do Krakowa. W zamku  zobaczyliśmy ciekawą ekspozycję dawnej broni i uzbrojenia ochronnego oraz zapoznaliśmy się z dziejami Będzina i historią obiektu.
Odwiedziliśmy też będzińskie podziemia nazywane niesłusznie lochami, które jak wynika z odnalezionych w Archiwum Państwowym w Katowicach zdjęć, są nieukończoną budową schronu przeciwlotniczego. Ostatnim zwiedzanym obiektem był Dom Modlitwy, który założony został najprawdopodobniej w okresie I wojny światowej lub po jej zakończeniu z inicjatywy syna bogatego kupca Chila Wienera w jego kamienicy potocznie nazywanej „Małym Będzinem”. Nazwa sali modlitewnej pochodzi od będzińskiej organizacji „Mizrachi” (z hebr. wschodni) – będącej ortodoksyjnym odłamem syjonizmu. Oprócz bogatych polichromii Dom Modlitwy „Mizrachi” jest jednym z siedmiu w Polsce, w którym zachowały się wizerunki prawie wszystkich znaków zodiaku.

Zwieńczeniem wycieczki , której na przemian towarzyszył upał ( 32 stopnie) i chłód (9 stopni) utrzymujący się w podziemiach była pyszna kawa z jeszcze pyszniejszym ciastkiem serwowana przez życzliwą i uśmiechniętą Panią Martę  w klubokawiarni „Lochy zamkowe”

Opublikowane: 14 lipca 2021